Browsed by
Tag: gran canaria

Na prowincji jak z teledysku

Na prowincji jak z teledysku

Nie, nie chodzi o to, że nie podobają mi się główne atrakcje opisane we wszystkich przewodnikach. Owszem, lubię sobie obejrzeć najbardziej oblegany plac, najsłynniejszą fontannę, najbogatsze w zbiory muzeum czy górę, na którą już wszyscy wyszli i każdy wie, o co chodzi. Czasem jednak człowiek ma ochotę wybrać się gdzieś bez celu, bez planu, w miejsce, o którym nikt jeszcze nie powiedział, że jest interesujące, a jeśli ktoś powiedział, to nikt go akurat nie słuchał. Ruszyć w przysłowiowe bez celu,…

Read More Read More

W lesie laurowym

W lesie laurowym

I znowu nas wciągnęło. W sam środek bujnej zieleni na tej skalistej i piaszczystej wyspie, gdzie zieleń nie jest tak oczywista. Do wąwozu z wybujałą przyrodą. Do laurowych lasów, w których można też znaleźć niezapominajki. Jadąc szosą GC-2 wzdłuż północnego wybrzeża Gran Canarii, skręćcie w GC-75, kierunek Moya. Szeroka, wygodna nadmorska trasa zmieni się w wąską, krętą, górską drogę, zostawi ocean za waszymi plecami i poprowadzi was w głąb wyspy. Po przejechaniu miasteczka Moya, gdzie można się zatrzymać na kawę…

Read More Read More

No i po świętach

No i po świętach

Taki trochę jest mylący ten Poniedziałek Wielkanocny. W Polsce to wielkie święto a w Hiszpanii już zwykły dzień roboczy. Tutaj bowiem największe obchody, a tym samym dni wolne od pracy, przypadają na Wielki Czwartek i Piątek. I tak zupełnie przypadkiem się złożyło, że firma, w której pracuję, chciała się dostosować do reszty Europy, pomykaliśmy więc radośnie do pracy w czwartek, by dostać w zamian wolne poniedziałkowe. Trzeba się więc było zapisać do tego stylu świętowania hiszpańskiego i polskiego zarazem. Miniony…

Read More Read More

Gdzieś między górami a oceanem

Gdzieś między górami a oceanem

Właściwie to miała być wycieczka do Barranco de Los Cernícalos, ale samochodowa nawigacja miała inne plany. Wiodła nas wprawdzie w kierunku wspomnianego wąwozu, jednak drogą okrężną, szutrową, przez góry, do tego – jak na Gran Canarię przystało – stromą oraz krętą. Gdyby nie fakt, że jechaliśmy terenówką, już dawno trzeba by było rąbnąć tą nawigacją w siną dal, po czym zabrać się za liczenie szkód na karoserii i podwoziu. Tymczasem przed kolejnym ostrym zakrętem, gdy zwątpiłam, czy i terenówka da…

Read More Read More

Kanaryjskie drzwi bez klamek

Kanaryjskie drzwi bez klamek

Do różnych rzeczy można się przyzwyczaić: że ludzie mówią w innym języku, że zimą nie zastanawiam się, czy uda się wyskoczyć na narty w weekend, tylko myślę o plaży, że zawsze i bezwarunkowo trzeba się zatrzymać przed przejściem dla pieszych, bo nie rozglądają się trwożnie na obie strony niczym w Polsce, tylko śmiało wchodzą na jezdnię. Ale do tych drzwi wejściowych, które od zewnętrznej strony nie mają klamki i zatrzaskują się na amen, nie mogę przywyknąć. Zupełnie nie rozumiem, czemu…

Read More Read More

I znowu huczne święto. Takie życie w Hiszpanii

I znowu huczne święto. Takie życie w Hiszpanii

Gdyby ktoś myślał, że okres świąteczny kończy się wraz z pierwszym stycznia, byłby w głębokim błędzie. Ale nie ma chyba w Hiszpanii osoby, która by nie wiedziała, że najważniejszym świętem w tym czasie, może nawet i ważniejszym od samej Wigilii czy Bożego Narodzenia, jest Trzech Króli. To właśnie na ten dzień przypada epicentrum świętowania, wręczanie prezentów i kolejny odcinek stołowych obfitości. Do każdego większego hiszpańskiego miasta wigilię Trzech Króli przybywa orszak. To nie tylko pochód przebranych w królewskie szaty trzech…

Read More Read More

Playa del Ingles – hit czy kit?

Playa del Ingles – hit czy kit?

Wzbudza we mnie sprzeczne uczucia. Czasem je uwielbiam, jest cudowne ze swoją plażą, wydmami, z nieustająco piękną pogodą. Ale też dostrzegam w nim potworne królestwo kiczu i kanaryjskiej cepelii dla turystów. Zachwyca i wzbudza niesmak jednocześnie. Tandeta, która przyprawia o ból zębów, chińskie sklepiki na każdym kroku, ale też i świetne knajpki z widokiem na morze, przytulne bungalowy zatopione w ogrodach. Playa del Ingles jest jak, nie przymierzając, Zakopane – to miejsce wspaniałe i straszne zarazem.   Od pomidorów po centrum…

Read More Read More

Wesołych Świąt ze śniegiem czy pod palmami

Wesołych Świąt ze śniegiem czy pod palmami

W Polsce o tej wieczornej porze wszyscy są już pewnie po kolacji wigilijnej, rozpakowywaniu prezentów, z kieliszkiem wina w dłoni oraz listkiem ranigastu w drugiej świętują rodzinnie. Tymczasem u nas w kuchni w Las Palmas na Gran Canarii trwa jeszcze wielkie gotowanie, dopiero co włączone zostały kolędy i świąteczne piosenki, krewetki powinny już być za chwilę gotowe. Zimą słońce zachodzi tu po osiemnastej, więc z tym wypatrywaniem pierwszej gwiazdki nie ma się co spieszyć. Zresztą, w ogóle nie ma się…

Read More Read More

Przepraszam, czy to miejsce jest wolne

Przepraszam, czy to miejsce jest wolne

Nie zauważyłam, kiedy dokładnie zmieniły się zasady internetowej odprawy linii lotniczych Ryanair. Może to było pół roku, a może rok temu. A że się zmieniły, odkryłam, odprawiając się na lot z Frankfurtu do Krakowa. Dawniej, gdy kupowało się bilety dla dwóch lub więcej osób, system przydzielał miejsca obok siebie darmowo, bez dodatkowych opłat. Teraz, jeśli lecisz z kimś i nie chcesz dopłacać, masz to jak w banku, że dostaniesz fotel w innym rzędzie niż twój towarzysz. Trochę kiepsko. Moje siedzenie…

Read More Read More

Plażowe reakcje chemiczne

Plażowe reakcje chemiczne

Powiedzmy sobie szczerze, ci, którzy mieszkają od dłuższego czasu w Krakowie, rzadko wpadają na piwo na Rynek. Mieszkańcy Wrocławia nie zatrzymują się codziennie nad krasnalami, a zakopianie nie ruszają co weekend na Giewont. Jakoś tak się dzieje, że zwykła codzienność panoszy się nawet w miejscach najbardziej niezwykłych. Może dlatego dosyć rzadko bywam na plaży jak na kogoś, kto ma do tej plaży pięć minut spacerem. Owszem często je widzę, bo jest tu ich pełno. Ale widuję je dosyć szybko, w…

Read More Read More