Browsed by
Tag: lanzarote

Koniecznie pojedźcie na Lanzarote

Koniecznie pojedźcie na Lanzarote

Kręcąc się po różnych miejscach, tu i tam, zwiedzając Gran Canarię, plątając się po Fuerteventurze i mając w pamięci obrazki z Europy, dochodzę do wniosku – w życiu przynajmniej raz trzeba się wybrać na Lanzarote. Nie chodzi już o same wulkaniczne pejzaże, ani o park narodowy Timanfaya, gdzie ziemia jest ciągle gorąca i można sobie zjeść kurczaka upieczonego na żarze buchającym z jej wnętrza. Nie chodzi nawet o same plaże – białe, czarne, z kilkudziesięcioma rodzajami piasku, do wyboru, do…

Read More Read More

Przepraszam, nie rozumiem

Przepraszam, nie rozumiem

Płakać mi się chce. Nie mam siły. Mam dość. Nie rozumiem. Uczę się języków dniami i nocami. Czasowniki, wyrażenia, słówka, z książek, bez książek, z telewizji, w kinie, w barze, gadam do ludzi, słucham. Nieustający zawrót głowy. Ileż to może trwać, rok, dwa, trzy? Trwa już czwarty rok, uczę się tych języków – a szczególnie hiszpańskiego – na okrągło. I nadal kiepsko to widzę. I nienajlepiej słyszę. Poranne zebranie w nowej pracy, hotel na Gran Canarii. Na tablicy markerem wypisane…

Read More Read More

Gdzie się kończy cywilizacja?

Gdzie się kończy cywilizacja?

Dla przeciętnego – o ile istnieją przeciętni – Europejczyka cywilizacja kończy się na Fuerteventurze. – O Boże, co wy tu robicie, przecież tu nic nie ma – słyszałam tysiące razy, a w słowie „nic” zawierają się takie osiągnięcia ludzkości jak na przykład stadion narodowy, muzeum sztuki współczesnej, do którego i tak nikt nie zagląda, ale fajnie, że jest, dyskoteki na każdym kroku, Ikea, korki uliczne, drapacze chmur i tym podobne wynalazki. Takich „nic” rzeczywiście nie ma. Do kina mam jakieś…

Read More Read More

Józek, gdzie my jesteśmy?

Józek, gdzie my jesteśmy?

Ludzie się mogą czasem zagubić. Sytuacja nr 1: Gdy pracowałam w hotelu w Costa Teguise na Lanzarote, przyszła kiedyś do recepcji turystka z Wielkiej Brytanii. Zapytała mnie, gdzie jest bar Sirocco. Nie wiedziałam, gdzie jest bar Sirocco, wyciągnęłam więc mapę, znalazłam tenże bar i wytłumaczyłam jej, jak tam trafić. Wpatrywała się w mapę dosyć długą chwilę, robiąc przy tym bezradną minę. W końcu podniosła wzrok znad mapy i rzekła: – Czy to tam, gdzie byliśmy wczoraj? Zdębiałam na tak postawione…

Read More Read More

Czy ma Pani męża?

Czy ma Pani męża?

– „Halo, czy na ten katamaran to mamy zabierać ręczniki?” Taki telefon obudził mnie dzisiaj przed siódmą rano – opowiadał mi kiedyś Młody Przystojny. Pracując w turystyce, człowiek musi rozwiązywać tysiące dramatycznych, naglących problemów i to nieistotne, która jest akurat godzina. Albo taka sytuacja, jesteśmy na imprezie z Młodym Przystojnym i innymi osobami. Jest tak mniej więcej 23.30, Młodemu dzwoni telefon. Telefon alarmowy, na który turyści mają dzwonić w sytuacji zagrożenia zdrowia, życia, czy jak ich ktoś okradnie. A to…

Read More Read More

Wieża Babel

Wieża Babel

Mieszka sobie człowiek w Polsce, mówi po polsku i jest dobrze. Czasem człowiek, jeśli chce, nauczy się angielskiego. Polska szkoła też jakoś ten angielski uczniom lepiej lub gorzej wciska, mówią więc niektórzy trochę więcej a niektórzy trochę mniej. Jest jeszcze w szkołach i drugi język, ale jako żywo nie znam osoby, która po przejściu całego systemu edukacji, od przedszkola po uniwersytet, mówiłaby biegle w dwóch językach obcych. Jak to zawsze powiadał mój znajomy Niemiec, który przez kilka dobrych lat mieszkał…

Read More Read More

La Bocaina

La Bocaina

Dwanaście kilometrów przez ocean. Z portu w Playa Blanca na Lanzarote do Corralejo na Fuerteventurze. Te dwanaście kilometrów między wyspami to jedno z najpiękniejszych miejsc całego archipelagu. Z widokiem na Lanzarote, Fuerteventurę i maleńką Isla de Lobos, z codziennie zmieniającym się, raz płaskim jak stół i łagodnym, innym razem wściekłym i pijanym oceanem, z delfinami, żółwiami i latającymi rybami. Przez La Bocainę można pływać na okrągło, tam i z powrotem. Za każdym razem będzie to zupełnie inna podróż. Na tej…

Read More Read More

Piękną Polkę zapoznam

Piękną Polkę zapoznam

Chodzę i chodzę wokół tego tematu, zbieram się i zamyślam, jak to napisać, tak czy siak, a może na odwrót, metaforycznie tudzież bardziej dosłownie, lekko w prawo, może bardziej w dół. Nie jest łatwo ugryźć taki temat, nie wiadomo, z której strony i jak zacząć, co wstawić w środek, no i puenta, przecież powinna być jakaś puenta. Ale dzisiaj nadszedł ten dzień, czas spojrzeć w oczy potworowi. Weźcie więc głęboki oddech i zasiądźcie spokojnie do czytania, dziś będzie o mężczyznach….

Read More Read More

Senegalczyk patrzy przerażony

Senegalczyk patrzy przerażony

Na Wyspach Kanaryjskich musi być chyba największe stężenie ciekawych osobistości na kilometr kwadratowy. Co rusz człowiek natyka się na historie rodem z Hollywood. Dobry scenarzysta miałby tu co robić, spisując te wszystkie dzieje losu, nagłe życiowe zwroty akcji i szkicując te szalone charaktery. Na przykład Włoszka, która pracuje razem ze mną. Tak sobie ni z tego, ni z owego, siada pewnego dnia i opowiada historię, jak poznała swojego partnera. A poznali się jakieś niemal trzydzieści lat temu, ona miała chyba…

Read More Read More

Gdzie grasuje gender?

Gdzie grasuje gender?

Niedługi czas po mojej mojej przeprowadzce na Wyspy Kanaryjskie, może miesiąc a może kilka miesięcy po, ogarnęła mnie ogromna ciekawość, co tam też w Polsce słychać. Zajrzałam więc na poczytny portal internetowy. Lista newsów wyglądała mniej więcej tak: wypadek na krajowej ósemce, wypadek na krajowej czwórce, wypadek na lokalnej osiemnastce, Kaczyński skrytykował Tuska, Tusk odpowiedział Kaczyńskiemu, wypadek na wojewódzkiej szestnastce, afera korupcyjna w rządzie, brutalne morderstwo, morderstwo, jeszcze jedno morderstwo, policja udaremniła przemyt narkotyków, szaleniec jechał pod prąd na autostradzie,…

Read More Read More