|

Gran Canaria w styczniu - mój sprawdzony przewodnik po zimowej wyspie

Mieszkam na sąsiedniej Teneryfie od prawie dekady, ale do Gran Canarii regularnie uciekam właśnie zimą. Nie ma drugiej wyspy, która na tak małej przestrzeni potrafi skleić w jeden dzień poranek wśród palm, popołudnie między kraterami i wieczór przy owocach morza w porcie. Styczeń to miesiąc, w którym ona naprawdę gra w swoją lidze - przyjemnie ciepła w słońcu, zupełnie zielona po listopadowych deszczach i na tyle chłodna wieczorami, że idealnie usprawiedliwia tę drugą lampkę czerwonego wina. Napisałam ten przewodnik tak, jakbym opowiadała Ci o trasie na tydzień, bez zbędnego lukru.

Dlaczego styczeń, a nie inny miesiąc

Pierwsza rzecz, którą zauważasz po przylocie: powietrze pachnie wilgotną ziemią i eukaliptusem, a nie rozgrzanym asfaltem jak w sierpniu. Dla mnie to esencja zimowej Gran Canarii. Południe, od Maspalomas po Puerto Rico, łapie w dzień temperatury oscylujące wokół 20–22°C, a słońce operuje na tyle łagodnie, że nawet po kilku godzinach spaceru po wydmach nie mam ochoty chować się do klimatyzowanego pokoju. Styczeń to też jedyny moment, żeby złapać lokalne święta - 5 i 6 stycznia ulicami przechodzą parady Trzech Króli, a Hiszpanie traktują to po prostu poważniej niż u nas wigilijną kolację. Tłumy owszem, są większe niż w maju, ale wciąż mniejsze niż w szczycie świątecznym tydzień wcześniej.

Pogoda - skrót dla planujących szybko

Nie chcę tu wstawiać tabelek, bo wyspa ma przynajmniej cztery mikroklimaty jednocześnie. Wybrzeże na południu (okolice Playa del Inglés, Meloneras) działa jak naturalny kolektor ciepła: 19–23°C za dnia, noce spadają do 14–17°C. Morze ma jakieś 19°C - wchodzę do wody bez większego problemu, ale mój partner już po minucie ucieka po ręcznik. Północ, czyli rejon Las Palmas i Agaete, potrafi przywitać chmurami i mżawką, szczególnie rano, ale za to po południu często się wypogadza. Środek wyspy to już zupełnie inna bajka - w rejonie Tejedy i Roque Nublo licz się z temperaturą potrafiącą spaść poniżej 10°C, do tego wiatr, więc kurtka i porządne buty to nie fanaberia. Przed wyjazdem zawsze zerkam na prognozę AEMET, bo warunki potrafią się zmienić w ciągu kilku godzin.

Południowa trasa - wydmy, promenada i portowe miasteczko

Jeśli pierwszy raz lądujesz na Gran Canarii w styczniu, zacznij od południa - ono najmniej rozczarowuje pogodą. Rezerwat wydm Maspalomas to wizytówka wyspy, ale mało kto wspomina o Charca de Maspalomas, płytkiej lagunie tuż przy plaży, gdzie w styczniu żerują ptaki wędrowne. Spacer od latarni morskiej do Playa del Inglés zajmuje około godziny wolnym tempem, a rano masz szansę trafić na moment, gdy piasek jeszcze nie zdążył się nagrzać i przyjemnie chłodzi stopy. Dalej, jakieś 25 minut jazdy samochodem na zachód, leży Puerto de Mogán - rybacki port przecięty kanałami, który w styczniu wraca do spokojniejszego rytmu po świątecznym szczycie. Restauracje serwujące grillowaną rybę i pulpo a la gallega są otwarte, a miejsc parkingowych przy marinie szuka się bez większej paniki. Stąd można też podejść do miradoru z widokiem na klify, zanim tłumy wycieczkowe dotrą po dziesiątej.

Wnętrze wyspy - gdzie popołudnie robi się surowe

Roque Nublo to jeden z tych punktów, które każdy przewodnik każe zaliczyć, ale ja powiem szczerze: styczeń serwuje tu spektakl mgieł i ostrych cieni wczesnym popołudniem, warto to zobaczyć. Droga z wybrzeża na parking przy szlaku zajmuje około godziny z Maspalomas - serpentyny są wąskie, ale asfalt trzyma się dobrze. Samo podejście od parkingu do skały ma nieco ponad kilometr i jest łagodne, choć kamieniste. W styczniu o 15:30 słońce zaczyna już chować się za granią, więc radzę ruszyć maksymalnie koło 13:00. Skoro już tu jesteś, nie odpuszczaj punktów widokowych w okolicach Pico de las Nieves - z wysokości blisko 2000 metrów w pogodny dzień widzisz nie tylko całą wyspę, ale i cień Teide na Teneryfie na horyzoncie. W schowku auta trzymam zawsze termos z herbatą i drugą bluzę, bo podmuch potrafi solidnie wyziębić.

Marta radzi

Na punkty widokowe w centrum wyspy wybierz dzień, kiedy prognoza AEMET pokazuje symbole chmur na północy, a słońce na południu - wtedy góry odcinają się od przybrzeżnej bryzy i masz największą szansę na krystalicznie czysty widok.

Północ i Las Palmas - gdy potrzebuję oddechu od kurortów

Las Palmas de Gran Canaria w styczniu żyje własnym rytmem, zupełnie innym niż turystyczne południe. Spacer po historycznej dzielnicy Vegueta najlepiej zacząć od katedry i placu Santa Ana, a potem zgubić się między kolorowymi fasadami przy Calle de los Balcones. Casa de Colón, muzeum poświęcone wyprawom Kolumba, jest czynne i warte tych kilku euro za bilet - archiwum ze starymi mapami robi wrażenie nawet na kimś, kto za historią średnio przepada. Potem warto przejść na drugi koniec miasta, na plażę Las Canteras. Promenada ciągnie się kilka kilometrów, woda jest spokojniejsza niż na otwartym oceanie, a w styczniowe południe lokalni dziadkowie grają w domino dokładnie tak głośno, jak w lipcu. Alternatywą dla miasta jest północny zachód: Agaete i Puerto de las Nieves. Dojazd z Las Palmas zajmuje jakieś 30 minut, a widok klifów wrzynających się w Atlantyk rekompensuje każdą minutę krętej trasy. Restauracje rybne przy porcie serwują świeżego tuńczyka i lapas, czyli lokalne skałoczepy, najczęściej w czosnkowym sosie - dla mnie to najlepszy lunch, zanim popołudniowe słońce zacznie chować się za górami.

Dla kogo Gran Canaria w styczniu naprawdę działa

Styczeń sprawdzi się, jeżeli szukasz aktywnego wypoczynku bez zadyszki w upale. Dla turysty pieszego, który chce przejść szlak w interiorze, a potem zjeść obiad na tarasie przy plaży, to miesiąc wręcz wymarzony. Rodziny z dziećmi też mają tu dobrze - morze nie parzy, piasek nie pali stóp, a place zabaw w kurortach są niezaludnione. Mniej zachwycona będzie osoba, która marzy o gwarantowanym parku wodnym codziennie przez tydzień i wieczorach w krótkim rękawku bez żadnej bluzy pod ręką. Ceny lotów i apartamentów w styczniu potrafią być wyraźnie wyższe niż wiosną - szczególnie w okolicach 1–6 stycznia - więc jeśli masz elastyczne daty, przesuń wylot na drugi tydzień miesiąca, żeby trafić w moment, gdy popyt lekko siada. Samochód w tym okresie wynajmuje się za rozsądniejsze pieniądze niż w karnawale, ale lepiej rezerwować go z wyprzedzeniem, zwłaszcza automatyczną skrzynię biegów.

Informacje praktyczne

  • Dojazd na wyspę i poruszanie się: loty czarterowe i rejsowe lądują na lotnisku Gran Canaria (LPA), położonym około 20 minut jazdy samochodem od Las Palmas i około 25–30 minut od Maspalomas. Autobusy publiczne (Global) łączą główne miejscowości, jednak do interioru i punktów widokowych najwygodniej dotrzeć wynajętym samochodem - zimą warto zwrócić uwagę na stan opon i sprawdzić prognozę przed wjazdem w góry.
  • Kiedy jechać: druga połowa stycznia oferuje zwykle lepszy stosunek ceny do tłoku niż pierwszy tydzień miesiąca. Parada Trzech Króli 5 stycznia to widowisko, które może zrekompensować wyższe stawki za nocleg.
  • Ile czasu: minimum tydzień, żeby bez pośpiechu zobaczyć południe, wnętrze wyspy i Las Palmas. Przy 10–12 dniach można dołożyć rejs z Puerto de Mogán albo jeden dzień na północno-zachodnie klify w okolicach Agaete.

Podobne wpisy