Wyspy Kanaryjskie są do bani

Wyspy Kanaryjskie są do bani

Zazwyczaj wyłania się z tego wszystkiego niezwykle pozytywny obraz: że pięknie, ciepło, że plaża, ludzie uśmiechnięci, wieczne lato, czy tam wiosna, no raj, Proszę Państwa. Jest miło i przyjemnie, trele morele, żyć, nie umierać. Muszę sobie jednak od czasu do czasu ponarzekać jak rasowy Polak. Przedstawiam wam zatem kilka powodów, dlaczego Wyspy Kanaryjskie są do bani.

Jesteś na wyspie. Na takiej Gran Canarii poznasz już dogłębnie Las Palmas, zwiedzisz południowe kurorty, wypluskasz się na niezliczonych plażach i pochodzisz po górach. Obudzisz się pewnego dnia i ze zdumieniem stwierdzisz, że nie ma już żadnego nieodkrytego jeszcze miejsca i że wszędzie już byłeś. Na szczęście Teneryfa i Gran Canaria są mocno zróżnicowane, sporo czasu zajmie ci, żeby poznać je od podszewki. Ale na Lanzarote czy La Gomerze będziesz znać już każdy kamień. Dosłownie. Z każdej strony.

Naprawdę jesteś na wyspie. Przyzwyczaj się do samolotów, lotnisk i odpraw bagażu. Narzekaj na tanie linie lotnicze i że jesteś na nie skazany. A kiedy te tanie lotnicze będą rozważać, czy się z tych wysp nie zwinąć, zamartwiaj się, jak Ty teraz do cholery będziesz do Polski latać. Bo przecież dobrze wiesz, przetestowałeś to już przez kilka lat, że wyszukiwanie lotów z przesiadką to prawdziwa mordęga. A na lotniskach niezbyt wygodnie się śpi.

Mało się tu zarabia. Mało w porównaniu do Europy Zachodniej. I oferty pracy są dosyć ograniczone. Jeśli jesteś budowniczym mostów, specjalistą od transportu kolejowego albo chcesz zrobić karierę w ogólnokrajowych mediach, to nie masz tu czego szukać.

Wszyscy są wyluzowani i w dobrym humorze. Zbyt dobrym humorze. Hydraulik jest tak wyluzowany, że od trzech miesięcy się zjawia, żeby naprawić tę niecierpiącą zwłoki awarię. On przecież dobrze wie, że jak się czegoś nie da zrobić, to się nie da, więc skoro mu się nie udaje do ciebie przyjść, to się nie udaje. Będzie, jak przyjdzie, a ty czekaj.
Wyluzowany jest pan w banku i nie odpowie ci na twoje pytania, bo komputer mu nie wyświetla odpowiedzi. Ci dwaj kierowcy, którzy właśnie zablokowali ruch, żeby sobie pogadać, też są wyluzowani. A jeśli gdzieś się spieszysz, nie możesz przez nich jechać dalej i cię z tego powodu trafia szlag, to zdecydowanie ty masz problem, a nie oni.

Wszyscy się spóźniają. Albo się dostosujesz, albo dostaniesz rozstroju nerwowego. Wybór należy do Ciebie.

Jednostajna pogoda. Owszem bywają różnice, a to nadchodzące jedna za drugą fale upałów, a to od czasu do czasu, szczególnie w miesiącach zimowych, jakiś deszcz. Jednak przeważnie pogoda jest wciąż ta sama – ciepło i słonecznie. Aż do znudzenia. Na wiosnę nic szczególnie nie rozkwita, jesienią nic gremialnie nie opada, więc w końcu tęsknisz jak wariat za zmiennością pór roku.

Centrum świata jest gdzie indziej. Najlepsze koncerty, ciekawe wystawy, bujne życie kulturalne, wybitne ośrodki naukowe są gdzie indziej. W Las Palmas na Gran Canarii i w Santa Cruz na Teneryfie coś tam się jeszcze uda wygrzebać, jest kilka ciekawych instytucji kulturalnych. Na Fuerteventurze, gdy chcesz się wybrać do muzeum, masz do dyspozycji muzeum sera. A jeśli ci to nie pasuje, to popatrz sobie w gwiazdy i udawaj, że to muzeum przyrodnicze.

Nie ma grzanego wina. Kiedy pytasz w knajpie o grzane wino, kelner patrzy się na Ciebie, jakbyś był barbarzyńcą. Najgorszym.

Za to są karaluszki. Czasem wpadną z wizytą i przespacerują się po kuchennym blacie. Innym razem znowu zrobią ci na stopie kizi-mizi, gdy będziesz sączyć piwo w knajpianym ogródku. Niekiedy zaczają się w łazience, żeby cię wystraszyć w środku nocy. Już zawsze będziesz przezornie zaglądać pod łóżko, zanim pójdziesz spać i dokładnie sprawdzać trampki w środku, zanim je założysz.
Żadne nawet największe dezynsekcje z nimi nie wygrają na sto procent. One są u siebie, to ty nie jesteś stąd. Przyzwyczaj się.

Nikt tu nie umie tańczyć krakowiaka. Oberka też nie ma z kim potańczyć. Dramat.

9 thoughts on “Wyspy Kanaryjskie są do bani

  1. Pani Edyto, super blog, czytam z zainteresowaniem bo za kilka lat wybieram sie na emeryture i na razie Wyspy kanaryjskie sa pierwsze w rankingu. Dzisiejszy Pani wpis uświadomił mi że są tez minusy… no i że trzeba wybrać wyspe na której coś sie dzieje. Czy to prawda że woda w kranie nie nadaje sie do picia? Jak to jest z tymi instytucjami kulturalnymi, czy sa np. teatry ?

    1. Dziękuję za miłe słowa! Teatry są, ale ciekawe sztuki można zobaczyć raczej tylko na Gran Canarii i Teneryfie.
      A wody z kranu faktycznie lepiej nie pić, ewentualnie może po przegotowaniu.
      Pozdrawiam!

  2. Chyba tej szeroko rozumianej kultury brakowało by najbardziej. Mimo wszystko, mimo że w muzeum bywam bardziej od święta niż regularnie, mimo że nie zawsze mam czas wziąć udział w festiwalu to już sama ich obecność na wyciągnięcie ręki jest w pewien sposób uspokajająca.
    A z drugiej strony, ten raz na kwartał można się przelecieć do muzeum/na festiwal na kontynent…
    A jak z kinami i bibliotekami na wyspach? Z dostępnością dobrych fachowych lektur?

    1. Kina i biblioteki są. Ale oczywiście największą ofertę mają na Gran Canarii i Teneryfie, na pozostałych wyspach już skromniej. Gdy mieszkałam na Fuerteventurze, było tam jedno kino i trzeba było jechać 50 kilometrów 🙂

  3. Do kina nie chodzę wcale, muzea zwiedzam na wyjazdach, teatr raz w miesiącu albo rzadziej. Czytam ebooki więc biblioteka mi niepotrzebna 🙂 charakterologicznie na prokrastynację ciagłą dałabym radę się przestawić. Żyję dopiero gdy temperatury powyżej 20 st.
    Nic tylko pakować manele i na Kanary.

    Kurcze, tylko te karaluchy….

    1. “charakterologicznie na prokrastynację ciagłą dałabym radę się przestawić” – cudne!!!!! you made my day 🙂

  4. Jestem w Las Palmas od końca czerwca, przyjechałam na stypendium, na 3 miesiące. Jest tak, jak piszesz, dobrze to widzisz. Niby pogoda fajna, dobra do życia, niby jest Uniwersytet, ale nie chciałabym tu żyć na stałe i już strasznie tęsknię za zmiennością pór roku.

  5. Hej Edyta ! Fajnie że znalazłaś swój kawałek raju. I nawet w raju muszą być minusy bo inaczej nie dało by się żyć ! To by było jak jeść za słodkie lody. A poza tym : na co człowiek by sobie ponarzekał ? Zanudził by się bez tej przyjemności.
    Buźka ,

Leave a Reply to Aśka Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.