Browsed by
Tag: fuerteventura

Wieści z cywilizacji

Wieści z cywilizacji

W ostatnim dniu pracy, gdy już wychodziłam z domu, żeby jechać do biura i podpisać ostatnie papiery dotyczące mojego zwolnienia z pracy, nagle Nowy Szef przysłał mi wiadomość: “Nie podpisuj niczego”. A po chwili zadzwonił, żeby oznajmić, że jednak przedłużają mi umowę. Postanowiłam więc pojechać na wakacje. Jak ktoś mieszka na Lanzarote albo Fuerteventurze na wakacje zazwyczaj jeździ najchętniej do tzw. cywilizacji. Cywilizacja to takie magiczne miejsce, gdzie do kina nie trzeba jechać pięćdziesiąt kilometrów, w knajpach serwują cafe latte…

Read More Read More

La Bocaina

La Bocaina

Dwanaście kilometrów przez ocean. Z portu w Playa Blanca na Lanzarote do Corralejo na Fuerteventurze. Te dwanaście kilometrów między wyspami to jedno z najpiękniejszych miejsc całego archipelagu. Z widokiem na Lanzarote, Fuerteventurę i maleńką Isla de Lobos, z codziennie zmieniającym się, raz płaskim jak stół i łagodnym, innym razem wściekłym i pijanym oceanem, z delfinami, żółwiami i latającymi rybami. Przez La Bocainę można pływać na okrągło, tam i z powrotem. Za każdym razem będzie to zupełnie inna podróż. Na tej…

Read More Read More

Granica między światami

Granica między światami

Granica między lepszym a gorszym światem przebiega dokładnie na posterunku Policji Narodowej w Puerto del Rosario na Fuerteventurze. Tam, gdzie obcokrajowcy czekają w kolejce na wydanie dokumentu NIE, który uprawnia do zamieszkania w Hiszpanii. Na ustawionych w rzędach plastikowych krzesełkach siedzą pospołu obywatele Unii Europejskiej, przybysze z Ameryki Południowej i imigranci z Afryki. I choć obok mnie siedzi czarnoskóry mężczyzna, około czterdziestoletni, ubrany w długą szatę, która przypomina mi marokańską galabiję, szybko zdaję sobie sprawę, że między nim a mną…

Read More Read More

Senegalczyk patrzy przerażony

Senegalczyk patrzy przerażony

Na Wyspach Kanaryjskich musi być chyba największe stężenie ciekawych osobistości na kilometr kwadratowy. Co rusz człowiek natyka się na historie rodem z Hollywood. Dobry scenarzysta miałby tu co robić, spisując te wszystkie dzieje losu, nagłe życiowe zwroty akcji i szkicując te szalone charaktery. Na przykład Włoszka, która pracuje razem ze mną. Tak sobie ni z tego, ni z owego, siada pewnego dnia i opowiada historię, jak poznała swojego partnera. A poznali się jakieś niemal trzydzieści lat temu, ona miała chyba…

Read More Read More

Jak za komuny

Jak za komuny

Padł na mnie blady strach! Muszę udać się do biura Policji Narodowej w Puerto del Rosario, stolicy Fuerteventury, by wyrobić sobie dokument z moim NIE, czyli numerem identyfikacji obcokrajowca. Nie chodzi o to, żeby Hiszpanie zamyślali wywalić mnie ze swojego kraju, ale każdy, kto dostaje drgawek na myśl o różnych ZUS-ach, urzędach skarbowych, biurach wydawania paszportów, wie, jakie ogromne wewnętrzne fuj budzi się w człowieku w chwili wkroczenia w bramy administracji państwowej. Zetknięcie się z hiszpańską biurokracją przyprawia o zawrót…

Read More Read More

Kanaryjska depresja zimowa

Kanaryjska depresja zimowa

Nic nie działa. Znowu nic nie działa. Internetu nie będzie, bo pani w biurze renomowanej sieci komórkowej mówi, że na osiedlu zasięgu nie ma. Pani obok, ta, co pracuje przy drugim komputerze, twierdzi, że zasięg jest. Jedna pani mówi, że umowę się podpisuje na minimum cztery miesiące, druga, że można zrezygnować z umowy w każdej chwili. Jedna pani chce 45 euro przy podpisaniu umowy, druga żąda 51 euro. Każda z pań wie, że to ona ma rację. Sąsiadka z osiedla…

Read More Read More

Na końcu świata

Na końcu świata

Na samym południu Fuerteventury, gdzie – jak mówią – nie ma nic, można znaleźć zaskakująco dużo: ciągnące się kilometrami plaże z wiecznie wzburzonym i wściekłym oceanem, małą wioskę na samym krańcu świata, tajemniczy dom z czasów drugiej wojny światowej, willę, która swoim rozmachem architektonicznym zupełnie nie przystaje do takiego pustkowia, strome góry, miejsca owiane legendami znanymi dobrze mieszkańcom wyspy, a przede wszystkim niebotyczną, niekończącą się przestrzeń. To miejsce, żeby się zgubić, zapomnieć, uciec. Na południu Fuerteventura zwęża się nagle w…

Read More Read More

Inny świat

Inny świat

W jaki sposób można się w ciągu dwóch godzin przenieść z pustyni do gęstego lasu? Trzeba wsiąść na prom z Fuerteventury na Gran Canarię. Fuerteventura: sucha, kamienista, z wydmami w północnej i południowej części. Gran Canaria: także z wydmami na południu, ale z górami i zalesiona w centralnej części. Wprawa wygląda tak. Wsiadam rano w samochód w Corralejo, na północnym krańcu Fuerteventury i zjeżdżam ponad sto kilometrów na południe wyspy, do portu w miasteczku Morro Jable. Po drodze mijam Parque…

Read More Read More

Awaria pogody

Awaria pogody

Szkoda mi. Naprawdę szkoda mi tych Niemców, Anglików, Polaków czy Holendrów, którzy w okresie jesienno-zimowym, cierpiąc srodze z powodu zimna i braku słońca, wybierają się na Wyspy Kanaryjskie na tydzień, szukając tej upragnionej, przyjemnej aury, a na miejscu okazuje się, że trafili na najgorszą pogodę w ciągu całego roku. Ba, może nawet w ciągu kilku lat. I że na takiej Lanzarote i Fuerteventurze, gdzie prawie nigdy nie pada, nagle leje niemal cały tydzień. Na Gran Canarii i Teneryfie też pada….

Read More Read More