Pierwsze dobre wiadomości z kanaryjskiego rynku pracy

Pierwsze dobre wiadomości z kanaryjskiego rynku pracy

Wreszcie jakieś dobre wiadomości. Kanaryjski urząd pracy informuje, że od początku czerwca firmy przywracają do pracy więcej osób niż zawieszają w obowiązkach, wysyłając na tymczasowe bezrobocie. To pierwsza taka zmiana tendencji od początku pandemii, kiedy to w związku z wprowadzeniem stanu alarmowego mieszkańcy archipelagu zaczęli masowo tracić zajęcie.

Obecnie wraz ze znoszeniem ograniczeń narzuconych w stanie alarmowym kolejne sklepy, restauracje, bary, lokalne zakłady usługowe wznawiają działalność. Już osiemdziesiąt procent kanaryjskich przedsiębiorstw funkcjonuje z powrotem. Ponadto, część hoteli szykuje się na otwarcie w czerwcu i lipcu. Na Wyspach Kanaryjskich znów powoli potrzeba rąk do pracy.

Firmy, które na czas pandemii zostały nagle zmuszone do zastoju, przeważnie wysyłały swoich pracowników na tzw. ERTE. Nie jest to zwolnienie, ale tymczasowe zawieszenie stosunku pracy lub skrócenie czasu pracy spowodowane siłą wyższą, na przykład właśnie pandemią. Pracownik dostaje zasiłek od państwa a gdy jest to możliwe, wraca na swoje stanowisko i dostaje pensję od pracodawcy. Takie właśnie rozwiązanie zostało masowo zastosowane w całej Hiszpanii z powodu koronawirusa. Na Wyspach Kanaryjskich w kwietniu tego roku na ERTE wysłano ponad dwieście tysięcy pracowników, zaś w maju – pięćdziesiąt tysięcy.

Lokalny kanaryjski koordynator urzędu pracy Pedro Duarte informuje, że firmy wciąż wysyłają pracowników na ERTE. Jednak liczba osób, które wypadają z rynku pracy jest nareszcie niższa niż liczba powracających na swoje stanowiska. Urzędnik przyznaje jednocześnie, że póki co nie można podać żadnych dokładnych wyliczeń odnośnie pierwszych dni czerwca. Szkopuł tkwi w tym, że pracodawcy mogą przywrócić ludzi do pracy na przykład na kilka dni, później znów odesłać na ERTE i tak w koło Macieju. Urząd musi to teraz dokładnie policzyć, zanim ogłosi oficjalne dane za pierwsze dni czerwca. W sumie przed pandemią w sytuacji tymczasowego zawieszenia pracy było dziewięćdziesiąt tysięcy osób. Od momentu wprowadzenia stanu alarmowego w połowie marca liczba ta wzrosła o trzysta tysięcy.

To bynajmniej jeszcze nie czas, by ogłaszać zwycięstwo, ale według Duarte wreszcie widać światełko na końcu tunelu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.