Oops, I did it again

Oops, I did it again

Nie mogę uwierzyć, że to się znowu stało. I to jeszcze rok po ostatnim takim zdarzeniu. Nie pomogły solenne przyrzeczenia, że już nigdy więcej, zawiązywanie supełka, zapisywanie w kalendarzu, terminarzu i – tak z angielska i bardziej światowo – planerze. Okazuje się, że wszystkie te środki zapobiegawcze nie działają, gdy dużo jest do zrobienia, głowa myśli o tysiącu rzeczach naraz i rozwiązuje tysiąc dylematów. W takim dniu człowiek jest najbardziej podatny na to, że wykona jakiś fałszywy, nieostrożny ruch. Tak też się stało. Znowu wyszliśmy z domu bez kluczy, zamykając za sobą na amen te drzwi zatrzaskowe, które od zewnątrz nie mają klamki. Amen.

Tym razem Kanaroniemiec jednak przechodził przez okno z mieszkania sąsiadki. Do dziś łykam relanium i popijam melisą, bo to dziesiąte piętro. Okazało się jednak, że sąsiedzi, którzy, jak sądziliśmy, przechowywali nam klucze na wszelki wypadek, tych kluczy jednak nie mieli. Tak więc padło na łażenie między oknami. Ja tymczasem czekałam z psem na zewnątrz. I dobrze, bo gdybym wiedziała, co tam się na górze planuje, to Kanaroniemiec nie miałby szans zaryzykować życia i jednocześnie kandydować do nagrody Darwina, przechodząc przez okno. Zginąłby wcześniej z mojej ręki.

Jeśli chcecie kiedyś wyjść z domu bez kluczy, pamiętajcie, że najlepszą porą jest zawsze wieczór lub późny wieczór. Najlepiej wychodzić tylko na chwilę, większa szansa, że zostawicie też w środku dokumenty, pieniądze, telefon komórkowy, wszystko co pomogłoby wam się wyplątać z tej sytuacji. Żeby jeszcze bardziej skomplikować sytuację, weźcie ze sobą psa, kota, kanarka. Upewnijcie się, że pozostali domownicy też wyszli bez kluczy, ale jeśli już mają je ze sobą, to że udali się w daleką podróż i lot powrotny mają najwcześniej za miesiąc.

Te drzwi zatrzaskowe to obok niedoboru ogórków kiszonych, kalimy dla alergików i braku Rossmanna jedne z najtrudniejszych rzeczy do przeskoczenia w tym kraju. Nawet nauka hiszpańskiego nie była tak trudna. Nie wiem, czemu Hiszpanie lubią czasami tak utrudniać sobie życie. I pewnie też nigdy nie zrozumiem, jak można nie odróżniać margaryny od masła.

Kanaryjskie drzwi bez klamek

2 thoughts on “Oops, I did it again

  1. Jak ja Cię rozumiem. Dorobiłam się swoistej obsesji na tym punkcie.
    Jak detektyw Monk, sprawdzam po 100 razy czy mam przy sobie klucze jak wychodzę z domu 🙂

    I wyrazy współczucia

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.