Nie takie Wyspy Kanaryjskie straszne w dwa tysiące dwudziestym

Nie takie Wyspy Kanaryjskie straszne w dwa tysiące dwudziestym

W środku tygodnia, około południa na nadmorskim deptaku przy plaży Las Canteras nie ma zbyt wielu ludzi. Turystów jest w tym roku jak na lekarstwo, zaś mieszkańcy nie wyszli jeszcze z pracy lub są zajęci swoimi codziennymi sprawami. Można korzystać z uroków plaży lub usiąść w którejś z kawiarenek czy barów, zamówić cafe latte albo małą czarną. Cisza, spokój i luz.

W 2020 roku Wyspy Kanaryjskie nie mają najlepszej prasy. A to zamieszanie związane z koronawirusem, szczególnie na wiosnę, gdy turyści w popłochu szukali lotów powrotnych do swoich krajów, by uciec przed lockdownem, a to znów kryzys imigracyjny, bo każdego dnia przybijają do brzegów łodzie z Afryki. Na deser artykuły o galopujących wskaźnikach bezrobocia, biedzie, która czyha za drzwiami, zdjęcia pozamykanych na cztery spusty hoteli i pustych kurortów, gdzie w zeszłym roku tętniło życie, zaś obecnie hula wiatr.

Sączę cafe latte na deptaku nad oceanem, wpatruję się w fale i sprawdzam, czy widoczna jest dzisiaj Teneryfa z górującym nad nią wulkanem El Teide. Rozglądam się wokoło, by stwierdzić, że nie takie Wyspy Kanaryjskie straszne, jak je w tym roku media malują. Pomimo wszystkich oczywistych problemów, życie wciąż toczy się swoim spokojnym rytmem. Pogoda jak to pogoda, ta zawsze dopisuje. Na plażach, w górach, turystycznych szlakach, gdy nie ma tłumów, jest w tym roku przyjemniej. Tej jesieni, gdy Europa zamyka się w postępujących ograniczeniach i lockdownach, na wyspach wciąż można funkcjonować w miarę normalnie. Działają bary i restauracje, sklepy, punkty usługowe. Niestety, wszędzie trzeba chodzić w maseczkach i policja mocno tego pilnuje. To póki co jest główna niewygoda w codziennym funkcjonowaniu. Gdyby nie te maseczki właśnie, można by nawet i zapomnieć o całym zamieszaniu związanym z covidem.

Jeśli więc, czytając artykuły w prasie, macie wrażenie, że na Wyspach Kanaryjskich ludzie z głodu jedzą suchy chleb i piją wodę z oceanu, hordy nielegalnych imigrantów wynoszą wszystko mieszkańcom z domów, podczas gdy ci mają ataki kaszlu z powodu koronawirusa, donoszę, że to zupełnie nie tak wygląda. A jak to wygląda? No właśnie tak:

2 thoughts on “Nie takie Wyspy Kanaryjskie straszne w dwa tysiące dwudziestym

  1. Bylam dopiero co. Po 8 miesiacach. W lutym, kiedy bylam tu ostatnim razem bylo gorzej, bo ta cholerna kalima i pierwszy przypadek na Teneryfie. Teraz bylo super normalnie. Ludzie chodza z psami na spacery, matki wożą dzieci do szkoly i na basen. Pogoda jak ta lala. Morze wciaz cieple. Gdybym tylko mogla zostać na stałe, byłabym najszczęsliwszym czlowiekiem. To naprawde jest miejsce gdzid mozna przeczekac pandemie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.