Manifest poświąteczny

Manifest poświąteczny

Jak na naród rozmiłowany w odpoczynku i fiestach dziwnie sobie te święta Hiszpanie zorganizowali. Coś musieli przeoczyć i w wyniku tej pomyłki 26 grudnia to już zwykły dzień roboczy (nie dotyczy Katalonii!), lud pracujący pomknął więc lub też zwlókł się do pracy. Oczywiście wszyscy wokół powtarzają, że to dlatego, bo w Hiszpanii hucznie świętuje się przede wszystkim dzień Trzech Króli. Zupełnie jednak nie pojmuję, co by to komu szkodziło, by świętować zarówno 26 grudnia, jak i szóstego stycznia (w Katalonii świętują!).

Święta, niezależnie czy to jednodniowe jak w Hiszpanii, czy dwudniowe jak w Polsce, minęły, jak to mają w zwyczaju, czyli błyskawicznie. Z milionów gardeł jak Europa długa i szeroka rozchodzi się dziś wieczorem nostalgiczne westchnienie: a jutro na…(tu każdy wstawi odpowiednią dla siebie godzinę).

Zupełnie naiwnie, jak dziecko nie przestaję się dziwić, czemu tak dobrze trzyma się w posadach system, z którego zdecydowana większość nie jest zadowolona. Gdyby te smętne wzdychania, jęki i wywracanie oczami, że jutro znowu na ósmą, zamienić choćby na głośne powtarzanie, że czas coś zmienić, skrócić czas pracy, wydłużyć okres urlopowy, to może jakaś partia polityczna wzięłaby te postulaty na swoje sztandary. I wygrała wybory z przytupem.

Tak, takie myślenie jest naiwne. Ale jeszcze bardziej naiwne jest wzdychanie do losu i sił wyższych, by zrzuciły nagle worek dolarów z nieba i nie trzeba było iść jutro do roboty. Jeszcze bardziej naiwne jest czekanie, aż szef sam się domyśli, że za bardzo przywalił nas pracą, wzruszy się naszym losem, zaproponuje, byśmy nie brali więcej nadgodzin i zaparzy nam kawy.

Pomijając pracoholików, którzy faktycznie mają problem i osoby, które spełniają się w swojej pracy, okazuje się, że przytłaczająca większość wykonuje nudne, powtarzalne zajęcie, nijak nie spełniające ich potrzeby bycia przydatnym. Rozwój technologii pozwala na skrócenie czasu, który poświęcamy na pracę zarobkową. Na przeszkodzie stoi bardziej nasza wytworzona przez stulecia mentalność i brak wyobraźni. Świetnie opowiada o tym prof. Harry Cleaver w wywiadzie dla tygodnika Polityka. Idealna lektura na poświąteczny powrót do codziennej krzątaniny.

A z okazji kończących się świąt i zbliżających się 365 dni w nowym roku życzę wam odpoczynku nie tylko w święta. Wolnego czasu dla siebie, dla swojej rodziny, czasu potrzebnego do realizacji marzeń i rozwijania swoich zainteresowań i pasji.

I pamiętajcie, że gdy wam już ten nadmiar zadań za bardzo dokuczy i akurat zabraknie pomysłu na życie, zawsze można zostać hiszpańskim bezrobotnym.

Hiszpańskie bezrobocie

 

8 thoughts on “Manifest poświąteczny

    1. Zgadzam się jak najbardziej! Tylko jeśli ktoś pracuje po osiem godzin dziennie, do tego jeszcze dojeżdża do pracy, to ta realizacja pasji nie jest priorytetem, bo doba ma jednak ograniczoną liczbę godzin.

  1. Dokładnie temu przemyśleniu poświęciłem jeden z pierwszych wpisów na swoim blogu! Chyba myślimy podobnie 🙂
    Natomiast jest problem z realizacją – w Polsce ciągle wyborem jest albo praca na pełny etat (minimum 8 godzin, najczęściej 8,5) albo brak sensownej pracy, ewentualnie jakiś rodzaj urlopu. A jak brak pracy, to i brak środków na rozwijanie pasji. I jak tu wierzyć w ideały i wartości, a jednocześnie nie być postrzeganym w najlepszym razie jako niedorosły marzyciel, w najgorszym jako nieodpowiedzialny leń?
    Jak to wygląda w Hiszpanii, świadomość czasu wolnego i jego wartości chyba wyższa niż w Polsce?
    Ech,poszedłbym na hiszpańskie bezrobocie!
    Pozdrawiam

    1. Nie wiem, czy to świadomość wolnego czasu, czy fakt, że ludziom się tu często zwyczajnie nie chce. Ale w pracy, wbrew pozorom, potrafią spędzać sporo czasu, więcej niż przysłowiowe osiem godzin, bo kiepsko tu z organizacją. Jak wszystko jest robione chaotycznie, to koniec końców zajmuje więcej czasu.
      A Twój tekst pamiętam. I sama często wracam do tego tematu, bo wydaje mi się, że to bardzo ważny temat.

      1. Ano właśnie, zawsze się nad tym zastanawiam – nie przeszkadza Hiszpanom na sjesta i konieczność powrotu po niej znów do pracy? Przecież w ten sposób są poza domem i do 21-22…

        1. Sjesta nie obowiązuje w całej Hiszpanii tylko zależnie od regionu. Na Wyspach Kanaryjskich na przykład to dosyć rzadki tryb pracy. Myślę, że ta sjesta i późne wstawanie to głównie sposób na dostosowanie się do klimatu. W lecie w Andaluzji nie da się wytrzymać w godzinach 12:00-16:00, nie mówiąc o jakimś sensownym pracowaniu.

Leave a Reply to Lidia Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.