Lipcowe wakacje od koronawirusa

Lipcowe wakacje od koronawirusa

W lipcu świadomie i z premedytacją zrobiłam sobie wakacje. Wakacje od koronawirusa, stanów alarmowych w państwie, mediów, które wałkują temat na okrągło, dyskusji wiecznie na ten sam temat. Detoks od medialnej papki, życie swoim życiem, słodka emigracja wewnętrzna.

Funkcjonujemy obecnie w dwóch rzeczywistościach. W tej realnej, za oknem, życie płynie swoim zwyczajnym rytmem i jedynie widok ludzi w maseczkach oraz pozamykanych na cztery spusty hoteli przypomina, że to nadal rok 2020 ze wszystkimi jego atrakcjami. W drugiej z rzeczywistości, medialnej, wciąż dzieje się jakiś kompletny Armagedon, gdzieś jest jakieś nowe ognisko choroby, bo ktoś kaszlnął, politycy wymyślają nowe rewelacje, tabuny wirusów czają się wszędzie. Od tych dwóch rzeczywistości można dostać rozdwojenia jaźni.

Na Wyspach Kanaryjskich jest spokojnie. Według dziennika Canarias7 na całym archipelagu jest obecnie 175 aktywnych przypadków koronawirusa, z czego jedna osoba przebywa na oddziale intensywnej terapii, zaś 162 osoby leczą się w domach. Populacja wysp liczy ponad 2 mln 100 tys. ludzi. Czy to jest pandemia?

Noszenie maseczek jest obowiązkowe w miejscach zamkniętych, jak centra handlowe, sklepy, autobusy i na zewnątrz, jeśli nie można zachować odległości minimum półtora metra. W praktyce, na zewnątrz maseczki noszą ci, którzy chcą. Na plaży nie widziałam ani jednej osoby, która by miała zasłoniętą twarz. Policja może wlepiać mandaty, nie znam nikogo, kto by takowy mandat dostał.

Jednocześnie media bombardują nas wiadomościami o tym, jak pogarsza się sytuacja w Hiszpanii kontynentalnej i gdzie wprowadzane są nowe obostrzenia. Planuję w sierpniu wybrać się w podróż, zaczynam więc powoli zerkać na portale informacyjne, żeby wiedzieć, kto i gdzie wymaga kwarantanny, i dostaję lekkiego zawrotu głowy. Po takim sprawdzaniu wiadomości muszę stosować poniższą terapię.

3 thoughts on “Lipcowe wakacje od koronawirusa

  1. Zrob sobie przysluge i lepiej sie nigdzie nie wybieraj.
    Ja wlasnie dotarlem na wyspe, po przeprawach w Argentynie, w Angli i jeszcze gdzies.
    w miedzyczasie ktos mi rabna paszport i zas klopot.
    Nikomu nie zycze takich podrozy, choc w wiekszosci czas spedzilem na oceanie… tez z przygodami….
    Pozdrowienia dla pani Redaktor :))

    1. Dziękuję! Ale ja z tych, co nie potrafią usiedzieć na czterech literach, więc postanowiłam zaryzykować. Liczę się z tym, że mogą być “przygody”, ale mam nadzieję, że jednak ich nie będzie.
      Pozdrowienia:-)
      PS. A co się działo na oceanie? Fale duże? ?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.