La Gomera jako antidotum na nadmiar wszystkiego

La Gomera jako antidotum na nadmiar wszystkiego

Obowiązki, praca, brak czasu, dedlajny, terminy – życie ostatnio toczyło się w tempie iście niekanaryjskim. Za dużo, za szybko. Za dużo stresu, za mało snu. W takim momencie rozwiązanie jest tylko jedno, trzeba przenieść się choćby na chwilę gdzieś, gdzie jest przepięknie, spokojnie a cywilizacja występuje tylko w stopniu minimalnym, niezbędnym do przeżycia. Gdzieś, gdzie są góry, ocean, cisza, leniwy rytm, pyszne jedzenie, słońce. Co to za miejsce? La Gomera.

Lotnisko jest zbyt małe, by mogły tu lądować czarterowe i rejsowe samoloty z Europy, latają tu jedynie kanaryjskie lokalne linie. W San Sebastian, stolicy La Gomery mieszka zaledwie 9 tys. osób, a sama wyspa ma niecałe 370 kilometrów kwadratowych. Plaż też jest niewiele, zbyt mało by wybudować tu wielkie hotele all inclusive. Jest za to unikatowy na skalę światową las laurowy, który wygląda tak jak las śródziemnomorski sprzed epoki lodowcowej. Są piesze trasy górskie, po których można się włóczyć bez końca. Są przepiękne widoki na Teneryfę z El Teide, na La Palmę i El Hierro, są plantacje bananów nad brzegiem oceanu, czarna plaża w miasteczku Valle Gran Rey, pola tarasowe, gotycka wieża obronna, drogi z tysiącami zakrętów, od których kręci się w głowie, jest miód palmowy, język gwizdany i święty spokój.

To wyspa hippisów oraz wszystkich tych, którzy chwilowo lub na dłużej chcą uciec od cywilizacji. No to ruszamy.

Lotnisko na La Gomerze, fot. jtoledo

PS. Wkrótce więcej materiałów o La Gomerze. Stay tuned!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.