Jak wygląda nowa rzeczywistość

Jak wygląda nowa rzeczywistość

Mija właśnie tydzień, od kiedy skończył się w stan alarmowy w Hiszpanii i żyjemy w nowej rzeczywistości. Jak teraz wygląda codzienność na Wyspach Kanaryjskich? Jest prawie tak samo jak przedtem. Prawie.

Można już swobodnie się poruszać, podróżować, chodzić, gdzie się chce i kiedy się chce. Narzucane przez rząd w Madrycie ograniczenia dotyczącego tego, w jakich godzinach można uprawiać sport i czy wolno wyjeżdżać z miasta, w którym się mieszka, powoli odchodzą w niepamięć. Wciąż jednak kilka aspektów codzienności nie pozwala nam zapomnieć, że żyjemy w epoce koronawirusa.

Maseczki. W pomieszczeniach zamkniętych jak sklepy, supermarkety, lokale usługowe, autobusy i inne środki transportu oraz oczywiście na lotniskach maseczki są obowiązkowe. W praktyce wygląda to tak, że zdecydowana większość osób stosuje się do tego wymogu. Czasem zdarza się widzieć kogoś bez maseczki w supermarkecie lub ze zsuniętą na brodę, ale to jednak rzadkość. Jeśli nie zasłonicie twarzy w takich miejscach, może się zdarzyć, że obsługa zwróci wam uwagę. Kierowca może was nie wpuścić do autobusu, sprzedawca nie obsłużyć. Uwaga, musi być maseczka. Żaden szal czy chustka nie wchodzą w grę.

Generalnie wszystko zależy od konkretnej sytuacji i od tego, jakie poglądy na zasłanianie twarzy ma osoba, na którą traficie. Na przykład w biurze jednego z kurierów zdarzyło mi się już na wejściu usłyszeć, że mam nie wchodzić, jeśli nie mam maseczki. A znowuż trafiłam raz na taksówkarza, który nie miał zasłoniętej twarzy i też nie wymagał od nas, byśmy zasłaniali. W supermarkecie między regałami zdarza mi się nosić maseczkę pod brodą i jeszcze nigdy obsługa nie zwróciła mi uwagi. Ale jednak przy wyjściu, wejściu i przy kasach, zakładam ją prawidłowo i nie testuję cierpliwości pracowników. Jedno jest pewne, maseczki trzeba mieć przy sobie i być przygotowanym na to, że trzeba będzie je założyć. W sklepach na wejściu zostaniecie też poproszeni o zdezynfekowanie rąk i dostaniecie rękawiczki.

Zazwyczaj pełen turystów, obecnie pusty nadmorski deptak w Meloneras na Gran Canarii

Przebywając na zewnątrz, trzeba mieć maseczkę, jeśli nie można zachować półtora metra odstępu. Z tego co obserwuję na co dzień, w tej kwestii panuje o wiele większa swoboda. W praktyce, kto chce, nosi maseczkę, kto nie chce, nie nosi. Chodząc po mieście, trudno jest kontrolować, czy ktoś akurat nie przechodzi bliżej niż półtora metra od ciebie, jest to wręcz niemożliwe. Policja może karać mandatami osoby, które nie stosują się do wymogów. Ja póki co nie widziałam jeszcze ani jednego policjanta na Gran Canarii, który miałby maseczkę na twarzy. Zakładam więc, na własną odpowiedzialność, że policjant bez maseczki nie może mi wlepić mandatu za nieposiadanie maseczki. To moja osobista teoria, nie mogę wam zagwarantować, że zawsze i wszędzie będzie skuteczna.

Maseczki na plaży. Oczywiście najwięcej pytań zadajecie o to, jak jest na plażach. W teorii tak samo jak i w każdym innym miejscu na zewnątrz, obowiązuje wymóg zachowania odległości, a jeśli nie jest to możliwe, trzeba zasłaniać twarz. W praktyce nie widziałam ani jednej osoby w maseczce na plaży, niezależnie do tego, czy można było zachować dystans czy nie.

Bary i restauracje. Maseczki są tu niepotrzebne. Raz tylko zdarzyło mi się w barze w Arucas na Gran Canarii, że kelnerka nie chciała zezwolić na korzystanie z toalety, bo w środku trzeba mieć maseczkę, a my poszliśmy tylko na kawę do ogródka i nie mieliśmy ich przy sobie. Było to o tyle absurdalne, że osoby, które jadły w środku, oczywiście nie miały zasłoniętych twarzy.

W miejscach, gdzie jest dużo mieszkańców, bary i restauracje są otwarte i działają normalnie. Nie zauważyłam żadnego wzrostu cen po koronawirusie. W kurortach, które wciąż jeszcze świecą pustkami, póki co trudno znaleźć miejsce, by napić się kawy i coś zjeść. Tam po prostu nie opłaca się otwierać, dopóki nie wrócą turyści. Wydaje mi się, że wzrost cen i obniżenie jakości jest widoczne. Ale póki co za mało knajp w kurortach jest otwartych, by to należycie ocenić.

Dyskoteki nadal nie funkcjonują. Mogą być otwarte, ale nie można tańczyć. Parkiety taneczne są pozamykane.

Turystów nie widać. Turystów z Wysp Kanaryjskich jest zdecydowanie za mało, by wypełnić kurorty. Typowe miejscowości wypoczynkowe, w których nie ma osiedli mieszkalnych dla tubylców, są wciąż puste i niemal całkowicie wyludnione. Zdecydowana większość hoteli i knajp wciąż jest pozamykana, mają się stopniowo otwierać w lipcu. Póki co w wielu miejscach przeprowadzane są remonty i gruntowne porządki. Wszystko wygląda, jakby miało niebawem ruszyć.

Z jednej strony takie puste kurorty prezentują się cokolwiek smutno, z drugiej strony obecnie jest idealny moment, by wybrać się na plażę. Zdecydowanie mniej ludzi, więcej miejsca i luzu.

Imprezy masowe. Póki co wszystkie odwołane. Wszelkie festiwale, fiesty, cykliczne wydarzenia zostały zawieszone.

Zwiedzanie. Bez problemów. Można swobodnie się poruszać po wyspach, przemieszczać między wyspami i zwiedzać. Niektóre atrakcje mogą wciąż być zamknięte. Sprawdzajcie bezpośrednio w miejscach, które chcecie odwiedzić. Nie będę wam przygotowywać żadnego wykazu miejsc, bo to, kiedy i co będzie otwarte, zmienia się jak w kalejdoskopie.

Pogoda. Piękna jak zawsze. W tej kwestii na szczęście nic się nie zmienia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.