Dobre wieści

Dobre wieści

W poniedziałek, gdy część z was powlokła się do nielubianej pracy, inni zamartwiają się koronawirusem i odwołują wakacje, inni znowu dostają białej gorączki, słuchając głupot wygadywanych przez polityków, a jeszcze inni wykupują w supermarketach ostatnie zapasy papieru toaletowego, w taki poniedziałek spieszę wam donieść, że na świecie, wbrew temu, co pokazują media, dzieją się też rzeczy fantastyczne. I jedna z takich fantastycznych rzeczy właśnie się wydarzyła. Wokalistka Maja Kapłon, dla której pół Polski zbierało pieniądze na leczenie w Nowym Jorku, przeszła dwie operacje kręgosłupa ratujące jej życie i zdrowie.

Marzenia Mai były proste. Po pierwsze: przeżyć, bo jeden z prętów wstawionych w jej plecy podczas poprzednich operacji w Polsce pękł, przemieszczał się wewnątrz ciała i istniała obawa, że przebije któryś z narządów wewnętrznych. Po drugie: przeżyć i móc oddychać, bo tors, którego nie podtrzymywał chory, poskręcany kręgosłup, opadał pod własnym ciężarem, miażdżąc narządy, w tym płuca oraz serce. Po trzecie: móc chodzić, bo przebywanie w pozycji pionowej zagrażało jej życiu z powodu tych prętów i skoliozy, do tego jeszcze było bardzo bolesne. Po czwarte: żyć normalnie i wrócić do swojej największej pasji, którą jest śpiewanie. No i udało się. Wybitnej klasy specjalista w swoim fachu zoperował Maję.

Nie było innego wyjścia, ta operacja musiała się odbyć w Nowym Jorku. Lekarze w Polsce rozkładali ręce, nie chcieli się jej podjąć, a rodzicom Mai tłumaczyli, że takie operacje w kraju nad Wisłą robi się na czuja, bo brakuje sprzętu, technologii i doświadczenia. Początkowo koszt był niebotyczny, ponad pięć milionów złotych. Ostatecznie nowojorski szpital obniżył wycenę. Na portalu siepomaga dla Mai uzbierano kwotę trzech milionów złotych.

Udało się! Maja teraz oddycha swobodnie i dochodzi do siebie. Dziękuję wszystkim, którzy wsparli ją wpłatą, dobrą myślą, modlitwą. I dziękuję wam, że nieustająco ratujecie moją wiarę w ten świat. Dzięki wam wiem, że ataki paniki, fakty medialne, podpisy prezydenta i zwichrzona grzywka Trumpa to nie jest nasza jedyna rzeczywistość.

PS. Obok tekstów o Wyspach Kanaryjskich, relacji z podróży i ciekawych opowieści, od czasu do czasu będą się tu pojawiać posty, w których będę was namawiać do wpłat pieniędzy na rzecz innych. Po prostu doszłam do wniosku, że moje życie jest już wystarczająco spełnione i mam cholerne szczęście. Jak większość z nas. Już czas, żeby zacząć się dzielić. A że nie mam tyle pieniędzy, by obdzielić wszystkich potrzebujących, mam nadzieję, że się przyłączycie.

2 thoughts on “Dobre wieści

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.