Browsed by
Category: życie emigranta

Karnawałowy ból głowy

Karnawałowy ból głowy

Jako mieszkanka Wysp Kanaryjskich od lat niemal sześciu, nigdy nie byłam wielkim fanem jednej z największych atrakcji tych wysp – karnawału. Tak się zawsze składało, że w pierwszych miesiącach roku, gdy jedna po drugiej sypią się fiesty, ja akurat zajęta byłam jakimś moim własnym małym zamieszaniem, czy to osobistym, finansowym, czy podróżniczym albo miałam akurat na rano do roboty. Zatem, gdy pod koniec minionego weekendu Kanaroniemiec wyraził pragnienie pójścia na karnawał, takież pragnienie wyraził jego Kuzyn Na Wakacjach, a podobneż pragnienie…

Read More Read More

O odkrywaniu rzeczy oczywistych

O odkrywaniu rzeczy oczywistych

Przez długie lata – no bo wiadomo, że im człowiek młodszy, tym mu wolniej czas płynie, więc tamte lata faktycznie były długie, a te obecne zasuwają jak radziecka rakieta – a zatem przez długie lata na pytanie: góry czy morze, odpowiadałam z lekkim nieuzasadnionym poczuciem wyższości, że oczywiście góry. Po górach to można chodzić, zdobywać, natrudzić się, widoków naoglądać, być romantycznym, melancholijnym i krzepkim superheroe. A plaża? Nudy, panie, leżeć, leżeć, piec się na sucharek, leżeć, w morzu się popluskać…

Read More Read More

Jak szukać pracy, nie znając języka

Jak szukać pracy, nie znając języka

Czy można się przeprowadzić do Hiszpanii lub jakiegokolwiek innego kraju, nie znając języka? Według mnie można, ale jeśli ktoś chce znaleźć pracę i tak się składa, że nie jest wybitnym specjalistą w jakiejś dziedzinie, w której się szuka pracowników po całym globie, to powinien się szybko zabrać za naukę. Zdaję sobie sprawę, że ile osób, tyle różnych historii i sytuacji może się przydarzyć, nie będę więc tworzyć jakichś wielkich teorii, które zawsze mają zastosowanie i na bank działają. Lepiej napiszę…

Read More Read More

Nadrabianie polskości na szybko

Nadrabianie polskości na szybko

Na emigracji człowiek nabiera innego poczucia czasu. Sprawy i zdarzenia wiecznie się powtarzające, nieskończone, nagle kurczą się niepomiernie a do zdziwionego umysłu dociera ta zaskakująca oczywistość, że wszystko jest ograniczone. Że ta liczba godzin, dni, miesięcy, kiedy to mogę gapić się na padający śnieg, mgły nad Tatrami, spacerować po Lasku Wolskim w Krakowie, wcinać pierogi w barze mlecznym, czy, odwiedzając Krakowiankę w jednej z kamienic przy ul. Długiej, podziwiać kwiaty na parapecie na półpiętrze, otóż liczba godzin, które w ten…

Read More Read More

Deszcz, śnieg, trzynaście stopni i nostalgia

Deszcz, śnieg, trzynaście stopni i nostalgia

No i się porobiło. Zima. Śnieg na Gran Canarii, śnieg na Teneryfie, śnieg na La Palmie i nawet sypnęło co nieco na Lanzarote. Dużo, bardzo dużo deszczu. Trzynaście stopni na wybrzeżu, zimny wiatr znad oceanu i grad na plaży w Las Palmas. A w górach to jeszcze, jeszcze zimniej. Góry Gran Canarii wyglądają obecnie tak: Pozamykano drogi: na El Teide na Teneryfie, na Pico de las Nieves na Gran Canarii i na Roque de los Muchachos na La Palmie. Tubylcy…

Read More Read More

Kanaryjskie drzwi bez klamek

Kanaryjskie drzwi bez klamek

Do różnych rzeczy można się przyzwyczaić: że ludzie mówią w innym języku, że zimą nie zastanawiam się, czy uda się wyskoczyć na narty w weekend, tylko myślę o plaży, że zawsze i bezwarunkowo trzeba się zatrzymać przed przejściem dla pieszych, bo nie rozglądają się trwożnie na obie strony niczym w Polsce, tylko śmiało wchodzą na jezdnię. Ale do tych drzwi wejściowych, które od zewnętrznej strony nie mają klamki i zatrzaskują się na amen, nie mogę przywyknąć. Zupełnie nie rozumiem, czemu…

Read More Read More

Z życia emigranta: szukanie pracy w nowym kraju

Z życia emigranta: szukanie pracy w nowym kraju

To musi być siła postanowień noworocznych, że w ostatnich dniach zasypaliście mnie pytaniami o to, jak wygląda szukanie pracy po raz pierwszy na Wyspach Kanaryjskich. Dla emigrantów świeżaków, którzy właśnie zdecydowali, że czas pakować walizkę. Dla takich, co to po hiszpańsku nie mówią, ledwo co przyjechali na miejsce i mają raczej pusto w portfelu. Ja dokładnie tak zaczynałam. Przeczytajcie więc tekst, w którym opisuję te pierwsze zmagania. Nie chcę uprzedzać faktów, zaznaczę tylko, że życie w Hiszpanii nauczyło mnie jednej…

Read More Read More

Nowy plan na nowy rok

Nowy plan na nowy rok

Podobno zamiast szumnych i emocjonalnych postanowień, budowania noworocznych zamków na piasku, lepiej zrobić plan. Taki konkretny, który bierze pod uwagę nie tylko nasze chęci i zamierzenia, ale także realia, własną, osobistą zdolność do samomotywacji oraz kurs złotego. Najpierw trzeba usiąść i rozliczyć się ze starym rokiem, sprawdzić, co zrobiliśmy, zapytać się, dlaczego, po co i czy nam z tym dobrze. Należy też wziąć na warsztat rzeczy, których chcieliśmy dokonać, a nie dokonaliśmy. Zobaczyć, czy zabrakło nam wytrwałości, czy akurat w…

Read More Read More

Wesołych Świąt ze śniegiem czy pod palmami

Wesołych Świąt ze śniegiem czy pod palmami

W Polsce o tej wieczornej porze wszyscy są już pewnie po kolacji wigilijnej, rozpakowywaniu prezentów, z kieliszkiem wina w dłoni oraz listkiem ranigastu w drugiej świętują rodzinnie. Tymczasem u nas w kuchni w Las Palmas na Gran Canarii trwa jeszcze wielkie gotowanie, dopiero co włączone zostały kolędy i świąteczne piosenki, krewetki powinny już być za chwilę gotowe. Zimą słońce zachodzi tu po osiemnastej, więc z tym wypatrywaniem pierwszej gwiazdki nie ma się co spieszyć. Zresztą, w ogóle nie ma się…

Read More Read More

Przepraszam, czy to miejsce jest wolne

Przepraszam, czy to miejsce jest wolne

Nie zauważyłam, kiedy dokładnie zmieniły się zasady internetowej odprawy linii lotniczych Ryanair. Może to było pół roku, a może rok temu. A że się zmieniły, odkryłam, odprawiając się na lot z Frankfurtu do Krakowa. Dawniej, gdy kupowało się bilety dla dwóch lub więcej osób, system przydzielał miejsca obok siebie darmowo, bez dodatkowych opłat. Teraz, jeśli lecisz z kimś i nie chcesz dopłacać, masz to jak w banku, że dostaniesz fotel w innym rzędzie niż twój towarzysz. Trochę kiepsko. Moje siedzenie…

Read More Read More