Browsed by
Category: z lekkim przymrużeniem oka

Instrukcja obsługi Hiszpanii w sierpniu

Instrukcja obsługi Hiszpanii w sierpniu

No i nieuchronnie nadchodzi sierpień. Miesiąc, w którym połowa Hiszpanii zwalnia rytm i dołącza do tej połowy, która zwolniła już na początku czerwca. Miesiąc na wpół wymarłych miast i tętniących życiem plaż, miesiąc nieznośnych upałów w Madrycie oraz Sewilli, tłumów na Majorce, absurdalnie wysokich cen, lenistwa usprawiedliwionego upałem, zimnej lemoniady i sangrii. I żeby nie było, że wszyscy tylko odpoczywają, to trzeba przypomnieć, że pracownicy branży turystycznej zasuwają w pocie czoła jak jeden mąż, jak bury osioł. Jeśli więc zupełnie…

Read More Read More

Wyspy Kanaryjskie są do bani

Wyspy Kanaryjskie są do bani

Zazwyczaj wyłania się z tego wszystkiego niezwykle pozytywny obraz: że pięknie, ciepło, że plaża, ludzie uśmiechnięci, wieczne lato, czy tam wiosna, no raj, Proszę Państwa. Jest miło i przyjemnie, trele morele, żyć, nie umierać. Muszę sobie jednak od czasu do czasu ponarzekać jak rasowy Polak. Przedstawiam wam zatem kilka powodów, dlaczego Wyspy Kanaryjskie są do bani. Jesteś na wyspie. Na takiej Gran Canarii poznasz już dogłębnie Las Palmas, zwiedzisz południowe kurorty, wypluskasz się na niezliczonych plażach i pochodzisz po górach….

Read More Read More

Toczymy się do świąt

Toczymy się do świąt

Dosyć leniwie i powoli. Podczas gdy w Polsce panuje szał sprzątania, gotowania, szykowania i wygłaszania uroczystym tonem„zostaw! to na święta”, Kanaryjczycy do całej tej świątecznej sprawy podchodzą w miarę spokojnie. Owszem ubierają już choinki, budują szopki, myślą, czy dwudziestego czwartego grudnia zjeść kolację w domu, czy lepiej zarezerwować stolik w jakiejś przyjemnej restauracji, no i coś tam w domu posprzątają. Ale bez wielkiego pucowania od świtu do zmierzchu oraz gotowania dwunastu dań. I tylko w jednym aspekcie tego świątecznego szału…

Read More Read More

Poniedziałkowy protest song na resztę tygodnia

Poniedziałkowy protest song na resztę tygodnia

Pomiędzy blogiem, wstawianiem prania i ogarnianiem statków, biegnąc od pralki do komputera, staram się wejść odpowiednio w zakręt, by nie wyrżnąć głową o łóżko. Żeby coś więcej z tego dnia pamiętać niż tylko, że starałam się zrobić wszystko, a i tak tylko padłam wieczorem i zapadłam w sen. Wynalazcom multiaskingu oraz promotorom produktywnego wstawania o czwartej rano mam ochotę wygarnąć. Poniedziałek to dobra okazja. Jestem przekonana, że przyszłe pokolenia będą patrzeć na nasz ośmiogodzinny albo i dłuższy dzień pracy, na…

Read More Read More