Browsed by
Category: urok Kanarów

San Cristóbal w niedzielne popołudnie

San Cristóbal w niedzielne popołudnie

Łapię gumę tuż przed dzielnicą San Cristóbal. Przednie koło najeżdża na uszkodzoną płytkę chodnika, ta unosi się z trzaskiem i niemal od razu słyszę syk, który może oznaczać tylko jedno, koniec jazdy. Szybko znajduję dziurę w oponie. Mam akurat to szczęście, że awaria przydarza się u wylotu małej dzielnicy rybackiej, wciśniętej między brzegiem oceanu a ruchliwą szosą. Można zejść z roweru i spacerując, trafić na lokalną knajpę, serwującą świeże ryby i krewetki zasmażane z papryką oraz cebulą. Spędzi się więc…

Read More Read More

La Gomera jako antidotum na nadmiar wszystkiego

La Gomera jako antidotum na nadmiar wszystkiego

Obowiązki, praca, brak czasu, dedlajny, terminy – życie ostatnio toczyło się w tempie iście niekanaryjskim. Za dużo, za szybko. Za dużo stresu, za mało snu. W takim momencie rozwiązanie jest tylko jedno, trzeba przenieść się choćby na chwilę gdzieś, gdzie jest przepięknie, spokojnie a cywilizacja występuje tylko w stopniu minimalnym, niezbędnym do przeżycia. Gdzieś, gdzie są góry, ocean, cisza, leniwy rytm, pyszne jedzenie, słońce. Co to za miejsce? La Gomera. Lotnisko jest zbyt małe, by mogły tu lądować czarterowe i…

Read More Read More

Wyspy Kanaryjskie są do bani

Wyspy Kanaryjskie są do bani

Zazwyczaj wyłania się z tego wszystkiego niezwykle pozytywny obraz: że pięknie, ciepło, że plaża, ludzie uśmiechnięci, wieczne lato, czy tam wiosna, no raj, Proszę Państwa. Jest miło i przyjemnie, trele morele, żyć, nie umierać. Muszę sobie jednak od czasu do czasu ponarzekać jak rasowy Polak. Przedstawiam wam zatem kilka powodów, dlaczego Wyspy Kanaryjskie są do bani. Jesteś na wyspie. Na takiej Gran Canarii poznasz już dogłębnie Las Palmas, zwiedzisz południowe kurorty, wypluskasz się na niezliczonych plażach i pochodzisz po górach….

Read More Read More

Zachód słońca na Gran Canarii

Zachód słońca na Gran Canarii

Lubię te wieczory. Słońce chyli się ku zachodowi i o tej porze roku nie chowa się jeszcze za oceanem tylko za postrzępionym i skalistym obrysem gór. Podczas kolejnych miesięcy, gdy zmieni nieco swoją wędrówkę po nieboskłonie, będzie co wieczór zatapiać się w morzu. Teraz wciąż jeszcze wybiera dyskretne górskie zbocza. Zimą i wczesną wiosną ten spektakl ma więcej kolorów, barw, odcieni. Plączą się one z fantastycznym, zmieniającym się wiecznie kształtem chmur, przepędzanych tutaj niemiłosiernie przez wiejące z północy vientos alisios,…

Read More Read More

Piękne, niedoceniane

Piękne, niedoceniane

Nie wiem, czemu nie cieszą się taką popularnością. Rzadko zachwalane są w turystycznych folderach, a jeśli już, to raczej jako ciekawostka, którą można raz zobaczyć, nie zaś miejsce, do którego chciałoby się ciągle wracać. Mało kto śni o nich po nocach, ani we śnie, ani na jawie, nikt nie mówi, że są rajskie. Jawią się jako brzydsze, niechciane, gorsze wersje swoich blond sióstr, a przecież w niczym im nie ustępują. Mam do nich kompletną słabość. Plaże z czarnym piaskiem. Playa…

Read More Read More

Gdzieś między górami a oceanem

Gdzieś między górami a oceanem

Właściwie to miała być wycieczka do Barranco de Los Cernícalos, ale samochodowa nawigacja miała inne plany. Wiodła nas wprawdzie w kierunku wspomnianego wąwozu, jednak drogą okrężną, szutrową, przez góry, do tego – jak na Gran Canarię przystało – stromą oraz krętą. Gdyby nie fakt, że jechaliśmy terenówką, już dawno trzeba by było rąbnąć tą nawigacją w siną dal, po czym zabrać się za liczenie szkód na karoserii i podwoziu. Tymczasem przed kolejnym ostrym zakrętem, gdy zwątpiłam, czy i terenówka da…

Read More Read More

Karnawałowy ból głowy

Karnawałowy ból głowy

Jako mieszkanka Wysp Kanaryjskich od lat niemal sześciu, nigdy nie byłam wielkim fanem jednej z największych atrakcji tych wysp – karnawału. Tak się zawsze składało, że w pierwszych miesiącach roku, gdy jedna po drugiej sypią się fiesty, ja akurat zajęta byłam jakimś moim własnym małym zamieszaniem, czy to osobistym, finansowym, czy podróżniczym albo miałam akurat na rano do roboty. Zatem, gdy pod koniec minionego weekendu Kanaroniemiec wyraził pragnienie pójścia na karnawał, takież pragnienie wyraził jego Kuzyn Na Wakacjach, a podobneż pragnienie…

Read More Read More

O odkrywaniu rzeczy oczywistych

O odkrywaniu rzeczy oczywistych

Przez długie lata – no bo wiadomo, że im człowiek młodszy, tym mu wolniej czas płynie, więc tamte lata faktycznie były długie, a te obecne zasuwają jak radziecka rakieta – a zatem przez długie lata na pytanie: góry czy morze, odpowiadałam z lekkim nieuzasadnionym poczuciem wyższości, że oczywiście góry. Po górach to można chodzić, zdobywać, natrudzić się, widoków naoglądać, być romantycznym, melancholijnym i krzepkim superheroe. A plaża? Nudy, panie, leżeć, leżeć, piec się na sucharek, leżeć, w morzu się popluskać…

Read More Read More

Plażowe reakcje chemiczne

Plażowe reakcje chemiczne

Powiedzmy sobie szczerze, ci, którzy mieszkają od dłuższego czasu w Krakowie, rzadko wpadają na piwo na Rynek. Mieszkańcy Wrocławia nie zatrzymują się codziennie nad krasnalami, a zakopianie nie ruszają co weekend na Giewont. Jakoś tak się dzieje, że zwykła codzienność panoszy się nawet w miejscach najbardziej niezwykłych. Może dlatego dosyć rzadko bywam na plaży jak na kogoś, kto ma do tej plaży pięć minut spacerem. Owszem często je widzę, bo jest tu ich pełno. Ale widuję je dosyć szybko, w…

Read More Read More

Lato

Lato

Obserwując świat w jego mikroskali, czyli akurat na Wyspach Kanaryjskich, ostatnimi dniami wciąż przypominam sobie tekst z jednej z piosenek zespołu Coma: „Lato wybuchło z całych sił”. Otóż to. Bezapelacyjnie, w całym swoim uroku, przyszło lato. Na Wyspach Kanaryjskich czuć i widać je na każdym kroku, nie da się o nim zapomnieć. Jest gorąco, pięknie, słonecznie. Skóra pali się od nadmiaru promieni, organizm jak szalony produkuje witaminę D, czasem wyrwie się tęskne westchnienie za choćby jednym deszczowym popołudniem. Słońce grzeje…

Read More Read More