Browsed by
Category: praca

Urząd w trosce o obywatela

Urząd w trosce o obywatela

Nie spodziewałam się takiego telefonu. Ale zadzwonił, a konkretnie to zadzwoniła pani z urzędu pracy, by porozmawiać o moim poszukiwaniu zatrudnienia. Poszukiwaniu zatrudnienia dla mnie. Tak się składa, że od dłuższego już czasu jestem bezrobotna. A że wcześniej długo pracowałam na umowach stałych, to przysługuje mi wypłacane przez państwo świadczenie. Słowem, jestem obecnie na utrzymaniu hiszpańskiego króla (no dobrze, podatnika, ale króla to lepiej brzmi). Wizyta w urzędzie pracy to dla imigranta fascynujące przeżycie. Po pierwsze, urzędnicy są mili. Sympatyczni…

Read More Read More

Jak to jest z tą pracą?

Jak to jest z tą pracą?

W waszych mailach powtarzają się dwa zasadnicze pytania: jak to jest z tą pracą? Łatwo czy niełatwo ją znaleźć? A drugi dylemat dotyczy języka. Da się bez znajomości hiszpańskiego czy nie? Sytuacja na rynku pracy w Hiszpanii, a Wyspy Kanaryjskie należą do Hiszpanii, jest skomplikowana. Na pewno słyszeliście i czytaliście o kryzysie, który boleśnie dotknął ten kraj, więc nie będę się rozpisywać. Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie media podają ostatnio, iż kraj wychodzi z dołka. Maleje bezrobocie, gospodarka przyspiesza….

Read More Read More

Jestem kobieta pracująca. Żadnej pracy się nie boję

Jestem kobieta pracująca. Żadnej pracy się nie boję

– Wiele rzeczy w tym kraju jest nie tak – Młody Romantyk ocenia sytuację hiszpańskiego zatrudnienia. Siedzimy sobie w jadalni dla personelu w jednym z hoteli na południu Gran Canarii. Jest przedostatni dzień mojej pracy. Po roku kończy mi się umowa i gdyby firma miała ją przedłużyć, musiałaby mi wręczyć umowę na czas nieokreślony. A tego oczywiście nie zrobi. – Wiesz akurat w tym kraju to mimo wszystko jest całkiem dobrze. W innych jest o wiele gorzej – odpowiadam Młodemu…

Read More Read More

Pascal – wydawnictwo, które nie płaci

Pascal – wydawnictwo, które nie płaci

Dzisiaj nie będzie o wydmach, kanaryjskim charakterze, ani zachodach słońca nad oceanem. Dzisiaj będzie o znanym w Polsce i ponoć renomowanym wydawnictwie Pascal, które autorom przewodników nie płaci za wykonaną pracę. Jednym z tych autorów jestem ja. Na przełomie marca i kwietnia tego roku odezwała się do mnie przedstawicielka wydawnictwa, proponując mi napisanie dwóch przewodników: po Fuerteventurze i Gran Canarii. Nie szukałam takiej pracy, nie kontaktowałam się z Pascalem, znaleźli mnie sami przez internet. Ustalenia trwały mniej więcej miesiąc, stanęło…

Read More Read More

Zawodowa epopeja

Zawodowa epopeja

Potrafią trzymać w napięciu. Najpierw człowiek przez dwa miesiące siedzi przed komputerem i wysyła CV. „Dzień dobry, nazywam się, jestem taka i taka, chciałabym pracować, mam doświadczenie i mówię w suahili”. Wysyła się i wysyła, i nic. Można by jeszcze roznosić, ale trochę to skomplikowane mieszkać na Fuerteventurze i roznosić na Gran Canarii. Zatem czasem się na tę Gran Canarię wpadnie i gdzieś zaniesie, no ale szału nie ma. Przez niemal dwa miesiące cisza, a na znanym portalu z ofertami…

Read More Read More

Wieża Babel

Wieża Babel

Mieszka sobie człowiek w Polsce, mówi po polsku i jest dobrze. Czasem człowiek, jeśli chce, nauczy się angielskiego. Polska szkoła też jakoś ten angielski uczniom lepiej lub gorzej wciska, mówią więc niektórzy trochę więcej a niektórzy trochę mniej. Jest jeszcze w szkołach i drugi język, ale jako żywo nie znam osoby, która po przejściu całego systemu edukacji, od przedszkola po uniwersytet, mówiłaby biegle w dwóch językach obcych. Jak to zawsze powiadał mój znajomy Niemiec, który przez kilka dobrych lat mieszkał…

Read More Read More

Zwolnienie po kanaryjsku

Zwolnienie po kanaryjsku

Miesiąc przed końcem umowy o pracę szef mówi ci: tak, tak, jak najbardziej przedłużamy, pracujesz z nami dalej. Planujesz więc wakacje i kupujesz bilety lotnicze (350 euro). Kilka dni później okazuje się, że zmieni się szef. Dwa tygodnie przed końcem umowy o pracę Nowy Szef mówi, że nie wie, czy ci przedłużą umowę. Na wysokim szczeblu najwyższym wszechmogącym trwają właśnie dyskusje. Niewiele ponad tydzień przed końcem umowy, w środę, Ustępujący Szef mówi ci, że nie przedłużą ci umowy. Że on…

Read More Read More

Nam tu nie wolno wody pić

Nam tu nie wolno wody pić

Teoretycznie, na papierze, w ciągu dnia animatorzy mieli prawo do dwu- czy trzygodzinnej przerwy w ciągu dnia. W praktyce było jednak na odwrót. Pracowało się non stop, bez jakiejkolwiek przerwy. Rano śniadanie, potem zebranie grupy z rozdzieleniem zadań. Z zebrania prosto nad baseny, krążyć wśród leżaków i wypytywać gości hotelowych jak się dzisiaj mają. Później aerobik w basenie, gra o koktajl, obiad, zebranie, popołudniowe bingo, tzw. splash dance, czyli podrygiwanie w basenie, później próby do nocnych przedstawień, sprint do bungalowów,…

Read More Read More

Rzut klapkiem do basenu

Rzut klapkiem do basenu

Kariera w animacji trwała trzy dni. Skończyła się wielką awanturą, a Włoski Szef grupy chciał mnie pobić na oczach tejże grupy. Na szczęście nie był ani wysoki, ani silny, więc spokojnie dałabym mu radę, a przechodzący kelner i tak szykował się, żeby mi przyjść z odsieczą. Postanowiłam zatem, że nie będę więcej podążać tą ścieżką zawodową i raz na zawsze porzucę animację. Co do włoskich szefów, na przekór tamtym wydarzeniom, polecam. Obecnie mam szefa tej narodowości, przeuroczego. Mimo tych paru(dziesięciu)…

Read More Read More

Kwadratowa mentalność

Kwadratowa mentalność

Stolica wyspy, Arrecife, lato 2012, na samym początku mojego pobytu na Kanarach. Idziemy z Hiszpanem przez ulice miasta i gdzieś między kawiarnią a bankiem – Hiszpan zawsze wybierał się do Arrecife na kawę i do banku – jest księgarnia. Przechodzimy koło tej księgarni – o! – myślę – może tu mogłabym pracować. Super, zawsze to jakaś praca z książkami, plus minus odpowiednia dla humanistycznego mózgu. – Ej, patrz, tu zostawię CV – mówię do Hiszpana. – Fajnie byłoby pracować w…

Read More Read More