Życie w cieniu karnawału

Życie w cieniu karnawału

Niech was to nie zmyli, że dawno już minął tłusty czwartek i Środa Popielcowa. Mimo iż tegoroczny kalendarz wyraźnie wskazuje, że dotarliśmy już do wielkiego postu, na Wyspach Kanaryjskich wciąż świętowany jest karnawał. Wydaje się, że zarówno mieszkańcy jak i turyści nie nacieszyli się jeszcze zabawą. Co roku zresztą z tym karnawałem nie wyrabiamy się przed wielkim postem. Dobrze chociaż, że udaje się przed Wielkanocą.

Nie wszyscy świętują dokładnie w tym samym czasie. Gdy obchody karnawału zakończą się w jednym miejscu, można się przenieść w inne i dalej się bawić. Tym sposobem w minioną niedzielę tradycyjnym entierro de la sardina, czyli pogrzebem sardynki zakończyliśmy świętowanie w Las Palmas. Jednak nie czas jeszcze odkładać do szafy fantazyjne stroje, ruszają bowiem fiesty na południu Gran Canarii, w Maspalomas.

Jak wieść gminna niesie karnawał na Wyspach Kanaryjskich to drugi na świecie, zaraz po tym w Río, tak hucznie obchodzony. Prym wiedzie Teneryfa, tuż za nią Gran Canaria. Od nadmiaru okazji do zabawy kręci się w głowie. W programie są m.in.: słynna parada karnawałowa, wybory królowej, wybory drag queen, konkurs tradycyjnych murgas (grup śpiewaczych), koncerty i imprezy w ciągu dnia, czyli karnawał dzienny, fiesty na nadmorskich deptakach, imprezy dla dzieci, karnawał… psów.

Człowiek ma wrażenie, że żyje w środku jakiejś wielkiej imprezy, po mieście chodzą poprzebierani ludzie. Na zakupach w markecie stoi się w kolejce obok motylków i Królewien Śnieżek, w autobusie jeżdżą mężczyźni w strojach króliczków a pod domem można spotkać sąsiadów przebranych za jakieś rośliny i zadumać się nad kwestią, czy to ananas, czy awokado. Przebierać można się indywidualnie lub zbiorowo, w gronie przyjaciół albo rodzinnie, na przykład, gdy rodzice są piratami, dziecko staje się papugą.

W takim ogarniętym szaleństwem karnawału mieście podczas spacerów z psem napotyka się nagle karoce z dudniącą na kilka ulic imprezą, czyli ozdabiane i oświetlane rzęsiście tiry z odkrytymi platformami, na których tańczą ludzie.

Choćbyś i nie chciał na imprezę, to impreza przychodzi do Ciebie. A wszystko to kończy się smutnym pogrzebem… sardynki.


2 thoughts on “Życie w cieniu karnawału

  1. Oj zazdroszczę :). Muszę w przyszłości zaplanować urlop w tym czasie. Chociaż na chwilę.
    4 lata temu byliśmy na Fuercie, ale karnawał już się przeniósł na inną wyspę, 2 lata temu też nie trafiliśmy:(. Parada w Costa Tequise była już po naszym wyjeździe :/. Złe planowanie urlopu:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *